Szukasz szybkiego sposobu na poprawę humoru? Trafiłeś idealnie! Przygotowałem dla Ciebie solidną porcję śmiechu, podaną w lekkiej i przyjemnej formie. Zapomnij o problemach i zanurz się w świecie dowcipów, które rozbawią Cię do łez. Znajdziesz tu coś dla siebie, niezależnie od tego, czy wolisz klasyki, czy może coś bardziej absurdalnego.
Szybka dawka humoru znajdź żart idealny dla siebie i popraw sobie nastrój!
- Artykuł oferuje natychmiastową rozrywkę w postaci krótkich, zabawnych dowcipów.
- Żarty pogrupowane są tematycznie, aby łatwo znaleźć humor, który najbardziej do Ciebie trafia.
- Znajdziesz tu klasyczne kawały o Jasiu, policjantach, teściowych, blondynkach oraz absurdalne suchary.
- Celem jest wywołanie uśmiechu i zapewnienie chwili relaksu bez zbędnych analiz, w lekkim i przyjaznym tonie.
Kto z nas nie zna Jasia? Ten mały łobuz potrafi swoimi odpowiedziami doprowadzić do rozpaczy niejednego nauczyciela, ale dla nas jest źródłem niekończącej się zabawy. Jego szkolne perypetie to klasyka polskiego humoru, która nigdy się nie nudzi.
Nauczycielka pyta Jasia: "Jasiu, powiedz mi, co jest najszybsze na świecie?". Jasio odpowiada: "Myśl, proszę pani!". Nauczycielka: "A dlaczego?". Jasio: "Bo jak pomyślę, to zaraz jestem w domu!".
Pani w szkole pyta: "Jasiu, wymień pięć zwierząt żyjących w Afryce." Jasio: "Słoń i cztery lwy."
Nauczycielka: "Jasiu, dlaczego spóźniłeś się do szkoły?" Jasio: "Bo śniło mi się, że byłem na wycieczce w Ameryce i samolot się spóźnił." Nauczycielka: "A dlaczego nie zadzwoniłeś?" Jasio: "Nie miałem zasięgu w samolocie, proszę pani."
Jasne, że Jasio potrafi zaskoczyć. Czasem jego odpowiedzi są tak absurdalne, że aż genialne.
Nauczycielka pyta Jasia: "Jasiu, czy wiesz, co to jest zaimek?". Jasio: "Wiem, proszę pani! To taki mały kawałek języka, który służy do mówienia."
Pani pyta Jasia: "Jasiu, powiedz mi, ile to jest dwa plus dwa?". Jasio po chwili namysłu: "Cztery!". Pani: "Bardzo dobrze! A teraz powiedz, ile to jest cztery plus cztery?". Jasio: "Osiem!". Pani: "Świetnie! A teraz, Jasiu, ile to jest osiem plus osiem?". Jasio: "Proszę pani, ja już jestem zmęczony dodawaniem. Może pani sama sobie policzy?".
Nauczycielka: "Jasiu, dlaczego narysowałeś na kartce krzyż?". Jasio: "Bo kazała mi pani narysować coś, co ma cztery nogi i jest martwe."
Jasne, że rodzina to też pole do popisu dla dowcipów. Szczególnie gdy w grę wchodzi dziecięca logika.
Mama pyta Jasia: "Jasiu, dlaczego tak wolno jesz?". Jasio: "Bo mama mówiła, że mam jeść powoli i dokładnie." Mama: "Ale przecież tak jesz już od godziny!". Jasio: "No właśnie, a jeszcze tyle zostało...".
Tata pyta Jasia: "Jasiu, czy pomogłeś mamie w domu?". Jasio: "Tak, tato! Powiedziałem jej, że nie mam czasu, bo muszę odrobić lekcje."
Mama pyta Jasia: "Jasiu, czy umyłeś zęby?". Jasio: "Tak, umyłem!". Mama: "A czy użyłeś pasty?". Jasio: "Nie, bo mama mówiła, że pasta jest dla dorosłych."
Policjanci to kolejna kategoria, która od lat bawi nas do łez. Ich "logika" i sposób działania często stają się podstawą do świetnych dowcipów.
Dwóch policjantów patroluje ulicę. Jeden mówi do drugiego: "Widzisz ten znak stop? Chyba zaraz spadnie." Drugi odpowiada: "Nie martw się, ja go przytrzymam."
Policjant zatrzymuje samochód: "Panie kierowco, czy pan wie, dlaczego pana zatrzymałem?". Kierowca: "Nie mam pojęcia, panie władzo." Policjant: "Bo pan jedzie pod prąd!". Kierowca: "Ale ja jadę jednokierunkową!". Policjant: "A ja widzę, że pan jedzie w drugą stronę!".
Policjant dzwoni na policję: "Proszę przyjechać, na ulicy leży pijany człowiek!". Dyspozytor: "A skąd pan wie, że jest pijany?". Policjant: "Bo próbuje otworzyć latarnię uliczną kluczykami od samochodu!".
Kontrola drogowa to zawsze potencjalne źródło humoru. Zobaczcie sami:
Policjant zatrzymuje kierowcę: "Dowodzik poproszę." Kierowca: "Proszę bardzo." Policjant ogląda dowód: "A wie pan, że pana żona jest bardzo podobna do tego zdjęcia?". Kierowca: "A pan wie, że to ja?".
Policjant zatrzymuje kierowcę: "Panie, czy pan wie, że przekroczył pan prędkość?". Kierowca: "Ale ja jechałem zgodnie z przepisami!". Policjant: "A co pan zrobił z tym znakiem ograniczenia prędkości?". Kierowca: "Zjadłem go, bo był taki mały i apetyczny!".
Policjant zatrzymuje kierowcę: "Panie, czy pan wie, że jedzie pan bez świateł?". Kierowca: "Ale przecież jest jasno!". Policjant: "A czy pan wie, że jak zrobi się ciemno, to pan nie będzie widział!".
A co się dzieje na posterunku, gdy kamery nie patrzą?
Dwóch policjantów rozmawia: "Wiesz, co jest najgorsze w naszej pracy?". "Co?". "To, że nigdy nie wiemy, czy ktoś jest przestępcą, czy po prostu jest bardzo, bardzo głupi."
Na posterunku policjant pyta drugiego: "Słuchaj, znalazłem portfel na ulicy. Co mam z nim zrobić?". Drugi: "Otwórz go i zobacz, czy jest tam adres. Jeśli nie ma, to go wyrzuć." Pierwszy: "Ale jest tam 500 zł!". Drugi: "No to na pewno nie ma adresu!"
Policjant pyta zatrzymanego: "Dlaczego pan się tak zachowuje?". Zatrzymany: "Bo mam taki zawód!". Policjant: "Jaki?". Zatrzymany: "Jestem aktorem."
Teściowa... ach, teściowa! Postać, która w polskim humorze zajmuje szczególne miejsce, budząc emocje od śmiechu po lekką grozę.
Zięć do teściowej: "Mamo, czy mogę pożyczyć od pani samochód?". Teściowa: "Jasne, kochanie. Tylko niech pan pamięta, że jak pan go zarysuje, to ja będę musiała go sprzedać, żeby mieć na nowe okulary."
Teściowa pyta zięcia: "Synku, czy wiesz, dlaczego mój kot tak dziwnie miauczy?". Zięć: "Nie wiem, mamo. Może chce panią zaprosić na kolację?". Teściowa: "Nie, synku. On po prostu chce panią zaprosić do weterynarza."
Zięć do teściowej: "Mamo, czy mogę panią poprosić o radę?". Teściowa: "Oczywiście, synku. Tylko niech pan pamięta, że moja rada jest jak lekarstwo gorzka, ale leczy."
A oto kilka przykładów ciętych ripost, które mogłyby paść z ust każdej szanującej się teściowej:
Teściowa do zięcia: "Synku, czy ty wiesz, że jesteś jak słońce?". Zięć zadowolony: "Naprawdę, mamo?". Teściowa: "Tak. Jak się pojawiasz, to robi się jasno i gorąco."
Teściowa do zięcia: "Synku, czy ty wiesz, że jesteś jak gwiazda?". Zięć zaintrygowany: "Nie, mamo, dlaczego?". Teściowa: "Bo jak się pojawiasz, to wszyscy chcą, żebyś zniknął."
Teściowa do zięcia: "Synku, czy ty wiesz, że jesteś jak dobry ser?". Zięć zdziwiony: "Nie, mamo, dlaczego?". Teściowa: "Bo im starszy, tym bardziej śmierdzi."
Czasem wizyta teściowej wymaga specjalnego przygotowania. Oto kilka humorystycznych scenariuszy:
Jak przygotować się na wizytę teściowej? Trzy kroki: 1. Zamknij okna. 2. Zabezpiecz cenne przedmioty. 3. Udawaj, że cię nie ma w domu.
Teściowa przyjeżdża z wizytą. Zięć pyta żonę: "Kochanie, czy masz już plan awaryjny?". Żona: "Tak, mam. Zostawiamy ją w domu i jedziemy na wakacje."
Co robić, gdy teściowa dzwoni do drzwi? Odpowiedź: Udawaj, że nie słyszysz. Jeśli to nie pomoże, udawaj, że nie ma cię w domu. Jeśli to też nie pomoże, otwórz drzwi i udawaj, że jesteś zdziwiony.
Blondynki temat, który od lat budzi uśmiech, choć warto pamiętać, że to tylko stereotypy, które bawią dla zabawy.
Blondynka dzwoni do serwisu samochodowego: "Panie, moje auto nie chce odpalić!". Mechanik: "A czy próbowała pani włączyć silnik?". Blondynka: "Oczywiście, że próbowałam! Ale nie wiem, gdzie jest przycisk!".
Blondynka pyta koleżankę: "Czy wiesz, dlaczego w lodówce jest światło?". Koleżanka: "Tak, żeby było widać, co jemy w nocy.". Blondynka: "A ja myślałam, że po to, żeby można było czytać książki!".
Blondynka ogląda telewizję: "Ojej, ten program jest taki ciekawy! Chciałabym wiedzieć, jak się nazywa ten aktor!". Jej przyjaciółka: "To jest film, a nie program telewizyjny!". Blondynka: "Aha! Czyli on nie jest prawdziwy?".
Kobiety z burzą blond włosów często stają się bohaterkami zabawnych sytuacji za kierownicą:
Blondynka jedzie samochodem i nagle zatrzymuje się na środku drogi. Podchodzi do niej policjant: "Co się stało?". Blondynka: "Zgubiłam kluczyki!". Policjant: "A gdzie?". Blondynka: "W tym samochodzie!".
Blondynka jedzie samochodem i nagle zaczyna płakać. Policjant pyta: "Co się stało?". Blondynka: "Zgubiłam się!". Policjant: "Ale przecież jedzie pan prosto!". Blondynka: "Tak, ale nie wiem, dokąd!".
Blondynka jedzie samochodem i nagle zatrzymuje się przed znakiem "Stop". Podchodzi do niej policjant: "Co pani robi?". Blondynka: "Czekam na zielone!". Policjant: "Ale to jest znak stop!". Blondynka: "Aaa, to dlatego tak długo czekam!".
A oto kilka przykładów, jak blondynka może podejść do rozwiązywania problemów:
Blondynka próbuje otworzyć drzwi kluczem, ale nie pasuje. W końcu stwierdza: "To chyba nie są moje drzwi!".
Blondynka kupuje komputer. Sprzedawca pyta: "Czy potrzebuje pani jakieś oprogramowanie?". Blondynka: "Tak, poproszę o program do pisania!". Sprzedawca: "A jaki?". Blondynka: "Taki, który sam pisze!".
Blondynka znajduje na ulicy żarówkę. Podnosi ją i mówi: "O, jaka szkoda, że nie mam lampy!".
Przejdźmy teraz do "sucharów". Czym one są? To żarty tak proste, tak absurdalne, że aż śmieszne. Ich siła tkwi w celowej "nieśmieszności", która wywołuje uśmiech przez swoją oczywistość lub grę słów.
Co robi informatyk, gdy się nudzi? Instaluje się.
Dlaczego informatycy nie lubią natury? Bo jest za dużo bugów.
Co mówi informatyk, gdy się z czymś zgadza? "OK, enter."
Co mówi programista, gdy się nudzi? "Mam buga w nudzie."
Dlaczego programiści są dobrymi ogrodnikami? Bo potrafią debugować rośliny.
Co robi programista na imprezie? Siedzi w kącie i pisze kod.
Dlaczego programiści wolą ciemność? Bo w świetle są widoczne błędy.
A teraz coś dla tych, którzy lubią grę słów i potrzebują chwili, by zrozumieć puentę:
Jaki jest ulubiony napój programisty? Kawa z kodem.
Co mówi programista, gdy jest głodny? "Mam pusty buffer."
Dlaczego programista nigdy nie zgubi się w lesie? Bo zawsze ma mapę bitową.
Małżeńskie potyczki temat rzeka, który potrafi rozbawić do łez, bo kto z nas nie przeżył podobnych sytuacji?
Żona do męża: "Kochanie, czy pamiętasz naszą rocznicę?". Mąż: "Oczywiście, że pamiętam! To ten dzień, kiedy się poznaliśmy i obiecałaś mi, że będziesz mnie kochać do końca życia!". Żona: "A ty obiecałeś, że będziesz mnie kochać do śmierci!". Mąż: "No właśnie! Więc jeszcze trochę zostało!".
Żona do męża: "Kochanie, czy mógłbyś posprzątać w garażu?". Mąż: "Jasne, kochanie. Tylko daj mi chwilę, muszę skończyć oglądać mecz." Żona: "Ale mecz się już skończył!". Mąż: "No właśnie! Dlatego muszę posprzątać!".
Żona do męża: "Kochanie, czy mógłbyś kupić mleko?". Mąż: "Jasne, kochanie. A czy mam kupić też coś dla siebie?". Żona: "Tak, kup sobie spokój!".
Męska i damska logika niby podobne, a jednak tak różne. Zobaczcie sami:
Żona do męża: "Kochanie, czy mógłbyś podać mi sól?". Mąż: "Jasne, kochanie. Ale po co ci sól?". Żona: "Bo gotuję!". Mąż: "Aha! A ja myślałem, że chcesz ją zjeść na sucho!".
Żona do męża: "Kochanie, czy mógłbyś wyłączyć światło?". Mąż: "Jasne, kochanie. Ale po co?". Żona: "Bo idę spać!". Mąż: "A ja myślałem, że chcesz je wyłączyć, żeby oszczędzić prąd!".
Żona do męża: "Kochanie, czy mógłbyś mi pomóc z tym zadaniem?". Mąż: "Jasne, kochanie. Ale jakie zadanie?". Żona: "Mam ugotować obiad!". Mąż: "A ja myślałem, że masz na myśli zadanie domowe!".
A na koniec, kilka dowcipów o romantycznych wieczorach, które często kończą się... inaczej niż planowano:
Mąż do żony: "Kochanie, czy masz ochotę na romantyczną kolację?". Żona: "Oczywiście, kochanie!". Mąż: "Świetnie! To kolacja jest w kuchni!".
Mąż do żony: "Kochanie, czy masz ochotę na masaż?". Żona: "Oczywiście, kochanie!". Mąż: "Świetnie! To idź po ręcznik!".
Mąż do żony: "Kochanie, czy masz ochotę na coś słodkiego?". Żona: "Oczywiście, kochanie!". Mąż: "Świetnie! To idź po czekoladę!".
